Willie Mosconi: Dżentelmen, który zdefiniował nowoczesny basen

7

Willie Mosconi był kimś więcej niż tylko graczem. Stał się architektem reputacji gry carom. Przed nim bilard był często kojarzony z zadymionymi piwnicami i podejrzanymi postaciami. Po nim? Stało się to zajęciem szanowanym. Stało się to sportem dla dżentelmenów.

Urodzony w Filadelfii 27 czerwca 1913 roku Mosconi dorastał wokół bilarda. Jego ojciec był właścicielem salonu bilardowego. Chłopak miał talent. Surowy, niezaprzeczalny talent. Ale ojciec chciał dla niego czegoś więcej. Chciał, żeby Willie wystąpił w wodewilu. Chłopiec trenował więc przy użyciu ziemniaków i miotły. Nie można zapchać kieszeni uderzając w nią ziemniakiem. Ale możesz przestudiować geometrię stołu. Możesz zrozumieć fizykę uderzania kijem.

Kiedy zaczął się Wielki Kryzys, wodewil stał się marzeniem, na które nie mógł sobie pozwolić. Zaczął grać zawodowo w 1931 lub 1932 roku, aby utrzymać rodzinę. Reszta to historia.

Dominacja na stole

Mosconi nie tylko grał. Dominował. W latach 1941–1957 pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo świata mężczyzn. To nie jest tylko seria zwycięstw. To cała epoka.

Jego tytuły pojawiały się falami:
* 1941
* 1942
* 1944–45
* 1947–48
*1950–57

Grał z taką szybkością, że wydawało się to magią. Szybkie i ogniste strzelanie. Dokładny. Śmiertelnie. Podczas jednego ze swoich pokazowych występów wykonał 526 udanych uderzeń z rzędu. To nie jest szczęście. To pamięć mięśniowa wyostrzona do tego stopnia, że ​​graniczy z zjawiskami nadprzyrodzonymi.

„Spokojna postawa Mosconiego pomogła w uznaniu karambolu za szanowane hobby”.

Dotarł nawet do Hollywood. Doradzał ekipie filmu Bilardista (1961). Wykonał trudne ujęcia, które widać na ekranie. Uczył aktorów, jak trzymać wskazówkę. Jak wyglądać, jakby wiedzieli, co robią. Co oczywiście zrobił.

Cios, który zatrzymał zegar

Potem, w 1957 roku, przyszedł cios, który zakończył jego karierę. Nie na stole. W jego ciele. Udar mózgu. Został zmuszony do wycofania się ze sportu.

Ale Mosconi nie zniknął. Stał się silniejszy. Odzyskał panowanie. Wrócił do stołu. Nadal regularnie wygrywał. Rzadko zdarza się, aby zawodnik mógł powrócić po takim poziomie zaburzeń neurologicznych i pozostać na szczycie.

Pozostał zaangażowany w grę. Był konsultantem dla Brunswick Corporation. Występował w meczach pokazowych w telewizji. Napisał dwie książki: „Winning at Carom” (1965) i autobiografię „Willie’s Game” (1993).

Zmarł 16 września 1993 w Haddon Heights w stanie New Jersey.

Gra toczyła się dalej. Pojawiły się nowe gwiazdy. Szybsze sygnały. Najlepsze piłki. Ale standard? Nadal był Williem. Pan. Legenda z passą 526 trafień. Człowiek, który sprawił, że basen wyglądał pięknie.

Nadal widzisz jego nazwisko w przypisach podróży każdego poważnego gracza. Nie tylko jako rekordzista. W standardzie. Czy potrafisz grać jak Mosconi? Możesz