Wydaje się, że Lisa z Charleston ma swoje życie pod kontrolą. Na co dzień jest uosobieniem stabilności: szczęśliwego małżeństwa, dwójki pięknych dzieci i naprawdę kwitnącej kariery. Ale kiedy zachodzi słońce, ta kontrola wymyka się. Przez dziesięciolecia budzi się, z trudem łapiąc oddech, nawiedzana przez koszmary, które atakują bez ostrzeżenia.
Czasami w ciągu jednej nocy jest ich trzech. Czasami daje jej trzy tygodnie odpoczynku.
„Wiem, że to robię i wszyscy będą mną bardzo rozczarowani” – mówi Lisa. Jej powracający koszmar nie dotyczy potworów. Pędzi z dużą prędkością przez notorycznie zagmatwane Spaghetti Junction w Atlancie. Ona spada z krawędzi. Ona się łamie. Ona umiera. Przerażenie polega nie tylko na ciosie, ale także na wstydzie, jakim jest uświadomienie sobie, że ona sama go spowodowała.
W innym śnie poluje na demona w domu teściowej. Podchodzi coraz głębiej i bliżej, aż zaczyna patrzeć przez węzeł w drewnianych drzwiach. Demon odwraca wzrok. Oko w oko. To okropne.
Lisa nie jest w tym osamotniona. Około 5 procent ludzi ma co najmniej jeden zły sen tygodniowo. Psycholog kliniczny dr Michael Bres zwraca uwagę, że takie epizody zwykle występują podczas snu z szybkimi ruchami gałek ocznych (REM), w środku lub pod koniec nocy. Obrazy są intensywne. Emocje są nagie. Ta kombinacja zwykle budzi Cię nagle, zmuszając do siedzenia w łóżku i uniemożliwiając ponowne zaśnięcie.
Ewolucyjny cel złych snów
Dlaczego mózg to robi? Nie wiemy tego na pewno.
Niektórzy eksperci uważają, że koszmary pełnią określoną funkcję. Pozwalają mózgowi „trenować, przygotowywać się na trudne lub niebezpieczne sytuacje na jawie, a nawet przewidywać je”. Być może Lisa skrywa strach przed wypadkami na autostradach. Być może ma nierozwiązane napięcie z teściową, z którym nie przepracowała się w ciągu dnia.
A może sny są po prostu produktem ubocznym porządkowania neuronów. Jak mówi Bres: „Większość naukowców zajmujących się snem wierzy, że sny i koszmary istnieją w jakimś celu”, ale ława przysięgłych wciąż nie wie, jaki dokładnie jest ten cel.
Badania wspólnych tematów pokazują pewien wzór. Najczęstszym koszmarem jest upadek. Potem następują prześladowania, śmierć, poczucie zagubienia i poczucie uwięzienia. To nie przypadek. Odwołują się do pierwotnych lęków.
Kto ma skłonność do koszmarów?
Nie każdy budzi się zlany zimnym potem. Pewne cechy sprawiają, że niektórzy ludzie są bardziej podatni na przewlekłe koszmary.
Doktor Barry Krakauer, internista i specjalista medycyny snu, jako głównego winowajcę wskazuje na traumę. Weterani, osoby, które przeżyły przemoc seksualną lub kryminalną oraz osoby, które przeżyły wypadki zagrażające życiu, są w grupie zwiększonego ryzyka. Umysł nieustannie odtwarza zagrożenie, próbując je zrozumieć.
Ale biologia również odgrywa rolę. Osoby z wrażliwymi predyspozycjami biologicznymi częściej doświadczają złych snów. Do tej grupy często zaliczają się osoby cierpiące na stany lękowe lub depresję. Nadmierne używanie opiatów lub alkoholu może również powodować te epizody.
A co z opowieścią starych żon? Czy pikantne potrawy lub nabiał przed snem powodują koszmary?
Badanie przeprowadzone w 2015 r. wykazało powiązanie, ale dane były niewiarygodne. Opierał się na raportach własnych. Niektórzy uczestnicy mieli skłonność do przejadania się. Inni praktykowali post przerywany. Było zbyt wiele zmiennych, aby wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Związek istnieje, ale nie jest to prosta przyczyna i skutek.
Istnieje jednak wyraźniejszy związek z fizycznymi zaburzeniami snu. Osoby z niezdiagnozowanym lub nieleczonym bezdechem sennym znacznie częściej doświadczają koszmarów sennych. Walka organizmu o powietrze może przekształcić się w walkę mózgu o kontrolę podczas snu.
To nie tylko stres. To jest fizjologia.
Dlaczego standardowa terapia nie pomaga na koszmary związane z bezdechem sennym
Osoby cierpiące na obturacyjny bezdech senny doświadczają oddechów, które w ciągu nocy zatrzymują się i rozpoczynają setki razy. Zwykle podejrzewa się chrapanie. Ale nie musisz chrapać, żeby mieć tę przypadłość. Zmęczenie w ciągu dnia utrzymuje się nawet po całonocnym odpoczynku. Inne objawy ostrzegawcze obejmują zadławienie, poranne bóle głowy, suchość w ustach, drażliwość i problemy z koncentracją.
Diagnoza jest często opóźniana ze względu na powszechne mity. Doktor Kraków zauważa, że na tę chorobę cierpi wiele dzieci, jednak ich stan zostaje wykryty dopiero po pięćdziesiątce. To opóźnienie ma znaczenie. Nieleczony bezdech senny zwiększa ryzyko cukrzycy, chorób serca i problemów z mózgiem. Długotrwały brak tlenu może być śmiertelny.
W klinikach zdrowia psychicznego przyjmują tysiące pacjentów cierpiących na koszmary senne. Wiele z nich cierpi na niezdiagnozowany bezdech senny. Kiedy ci pacjenci zaczynają używać aparatu CPAP (ciągłe dodatnie ciśnienie), częstotliwość koszmarów często znacznie spada. Jest to bezpośrednie, fizjologiczne rozwiązanie problemu psychicznego.
Jednak to połączenie jest często pomijane. Terapeuci nie zawsze są przeszkoleni w rozpoznawaniu bezdechu sennego. Niektórzy pacjenci z PTSD spędzają lata na terapii. Koszmary pozostały. Pierwotna przyczyna nie jest usunięta.
Terapia prób obrazowych: sprawdzona alternatywa
Jeśli nie masz bezdechu sennego, istnieje inna droga. W 2001 roku krakowski zespół opublikował przełomowe badanie w czasopiśmie JAMA. Wprowadzono **terapię prób obrazowych (IRT). Ta krótka interwencja dotyczy chronicznych koszmarów sennych. Poprawia także jakość snu i zmniejsza objawy PTSD.
Pomimo poparcia Amerykańskiej Akademii Medycyny Snu i dziesiątek badań na całym świecie wielu klinicystów wciąż nie jest świadomych tej metody.
Oto jak to działa. Budzisz się i piszesz koszmar na nowo. Wyobrażasz sobie nowe, bezpieczne zakończenie. Ćwiczysz tę nową wersję, gdy nie śpisz. Technika ta aktywuje systemy obrazowania mózgu. Przerywa reakcję na niebezpieczeństwo. Wyraźne zmniejszenie częstotliwości koszmarów pojawia się zwykle w ciągu kilku tygodni.
Wyniki są imponujące. W badaniu 65 procent uczestników grupy leczonej zaobserwowało redukcję objawów PTSD o co najmniej jeden poziom nasilenia klinicznego. W grupie kontrolnej u 69 procent pacjentów objawy uległy pogorszeniu lub pozostały takie same. Kraków zauważa, że IRT może być równie skuteczna jak farmakoterapia PTSD.
Aby zacząć, niekoniecznie potrzebujesz eksperta. Technika jest prosta. Ale niektórzy ludzie odnoszą korzyści ze wskazówek terapeuty. Chodzi o znalezienie tego, co działa w przypadku konkretnych wyzwalaczy.
Dostęp do metodologii
Osoby chcące spróbować IRT mogą zacząć samodzielnie. W Krakowie dostępny jest audiobook zatytułowany Zamień koszmary w sny. Zawiera około trzech godzin lekcji audio. Jest też 100-stronicowy zeszyt ćwiczeń. Jest to opłacalny sposób na naukę poszczególnych etapów tej techniki.
Metoda nie wymaga specjalnego sprzętu. Wystarczy czas i chęć na przepisanie scenariusza. Wiele osób znajduje ulgę tam, gdzie inne metody leczenia zawiodły. Mózg jest plastikowy. Można go przekwalifikować.
Koszmary to nie tylko złe sny. To są sygnały. Czasami wskazują na zablokowane drogi oddechowe. Czasami wskazują na nierozwiązaną traumę. Leczenie właściwej przyczyny zmienia wynik.
Sen nie jest luksusem. Jest to konieczność biologiczna. Kiedy się zepsuje, cierpi wszystko inne. Narzędzia istnieją. Po prostu nie zawsze są one dostępne. Lub znany. Musisz ich poszukać.
Czy Twój sen działa regenerująco? A może jest fragmentaryczne? Różnica może być tak prosta, jak przepisanie historii. Lub tak złożone, jak naprawienie problemu z oddychaniem. Nie dowiesz się, dopóki nie kopniesz głębiej.


















